Poniedziałek jaki jest każdy widzi. Deszczowy, ponury i do tego krótki. Na domiar złego moje poniedziałki są ostatnio (czyli odkąd zacząłem studia) "fizyczne". Od 10:00 do 16:00, co poniedziałek mam różne ciekawe zajęcia ściśle związane z fizyką. Repetytoria, ćwiczenia, laboratoria. Masakra.
Dzisiaj postanowiłem jednak, że należy mi się nieco urozmaicenia. Wybrałem się do szczecińskiego salonu Apple (Macsimum) obejżeć bardzo magiczny przedmiot. Leżała tam, podłączona do 27" iMac'a piękna, biała Magic Mouse. Perfekcyjna pod każdym względem - dobrze leży w dłoni, natychmiast rozpoznaje gesty wykonywane palcami i nie zacina się. Ale w zasadzie tego się spodziewałem - Apple bubli nie wypuszcza. Teraz pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że uda mi się z nią w niedalekiej przyszłości lepiej zapoznać.
Chyba się zakochałem.
PS. Bardzo proszę tego wpisu nie traktować jako czegoś w rodzaju recenzji. Bawiłem się myszką stanowczo zbyt krótko , aby móc pokusić się o recenzję. Opisałem jedynie pierwsze wrażenie wywołane przez najnowszy produkt Apple.

0 komentarze:
Prześlij komentarz